Wnętrza domu

jak bajecznie mieszkać




Co ze starymi meblami i niepotrzebnymi rzeczami?

Przed remontem naszego domu wydawać by się mogło, że wszystkie rzeczy, meblościanki i inne dziwne elementy są w nim potrzebne, a wręcz niezbędne. Kiedy jednak musieliśmy wszystko z domu wynosić do dwóch garaży, podjęliśmy się gruntownej segregacji zaczynając od ubrań zarówno moich jak i mamy, taty zresztą też. Ubrania podzieliliśmy w sumie na trzy grupy: te, które zostawiamy, ubrania, które damy ubogim oraz te, które nadają się tylko do spalenia, z racji tego, że były już bardzo zniszczone. Kolejna segregacja dotyczyła mebli, ponieważ mieliśmy ich za nadto, a po remoncie chcieliśmy, aby pomieszczenia w naszym domu stały się bardziej przejrzyste i przestronne, dlatego również ich się dość sporo pozbyliśmy.

Po głębszych przemyśleniach zupełnie zbędne okazały się już dla nas jedne meble kuchenne, dwa komplety wypoczynkowe, fotel jednoosobowy oraz po dwa elementy z każdej meblościanki, którą mieliśmy w domu. Jeśli chodzi o meble to muszę przyznać, że wszystkie były w stanie niemalże idealnym i z tego też względy postanowiliśmy je oddać za darmo osobom, które były nimi zainteresowane. Na miejscowych tablicach informacyjnych w sąsiednich trzech okolicach rozwiesiliśmy stosowną informację i trzeba przyznać, że chętnych nie brakowało. Jeśli chodzi z kolei o najróżniejsze drobnostki takie jak elementy dekoracyjne, niekompletne szklanki, brakujące lub wyszczerbione talerze to najzwyczajniej w świecie zostały one posegregowane według tworzywa z jakiego były wykonane i wywiezione do odpowiednich kontenerów.

Tagi: ,

Podobne

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że należę do osób nie chytrych i skąpych, ale oszczędnych. Uważam, że pieniądze szczęścia nie dają, ale na pewno powodują, że człowiek śpi spokojniej mając świadomość większego bądź mniejszego zaplecza finansowego. W moim przekonaniu każda rodzina powinna mieć odłożone jakąś sumę pieniędzy, której nie będzie ruszać – powinna posiadać pieniądze odłożone – jak to się mówi „na czarną godzinę”. Zastanawiacie się pewnie, że niemożliwe jest, że taka sentencja płynie od kobiety, bo właśnie kobieta jest autorką tegoż artykułu. Otóż nic bardziej mylnego. Piszę to z pełnym przekonaniem. Zostałam wychowana w rodzinie, w której raczej się nie przelewało i kokosów nie było, mimo tego, że byłam i jestem jedynaczką w dzieciństwie nie miałam wszystkiego.

Rodzice zawsze wpajali we mnie oszczędność i może właśnie dzięki temu, teraz, kiedy sama jestem gospodynią domu i mąż na koniec każdego miesiąca oddaje mi pensję, tak dobrze potrafię ją rozdysponować. Może wydawać się to nieco dziwne, ale na początku każdego miesiąca wypisuję sobie czekające nas opłaty, które zresztą zawsze reguluję we wskazanym terminie, dzięki czemu wiem ile pieniędzy nam zostanie do rozdysponowania. Zawsze udaje mi się tak nimi dysponować, że mamy wszystko czego zapragnie skonsumować nasz żołądek, mamy to do ubrania, co spodobało się naszym oczom, pozwalamy sobie na wieczorne chwile relaksu udając się do kina czy na kręgle, a ponadto jesteśmy spokojni, bo zawsze jakieś zaplecze finansowe posiadamy.