Wnętrza domu

jak bajecznie mieszkać




Czym dla Ciebie jest łazienka?

Czy potraficie sobie wyobrazić najbardziej relaksujące pomieszczenie w swoim domu? Dla niektórych, a zwłaszcza dla mężczyzn będzie to bez wątpienia pokój telewizyjny, w którym zazwyczaj znajdują się także pozostałe sprzęty elektroniczne, a nierzadko również konsola, bo nasi mężczyźni to przecież duzi chłopcy. No dobrze, ale przejdźmy do rzeczy. Bo da mnie najbardziej relaksującym pomieszczeniem, którym zresztą jak większość kobiet, spędzam naprawdę dużo czasu, jest łazienka. Wygodne, ciche, dające poczucie spokoju i odprężenia – to pomieszczenie jest prawdziwym lekiem na poprawę nawet najgorszego humoru. To właśnie w łazience potrafię spędzić mnóstwo czasu, przeżyć rewelacyjne i niezapomniane chwile relaksu, to w niej oddaję się kojącym zabiegom kosmetycznym i regeneruję siły po pełnym pracy i emocji dniu. Wyobraźcie sobie, że kiedy jestem w pracy i czuję podenerwowanie, na myśl o wieczornej, gorącej kąpieli robi mi się od razu lepiej, w momencie poprawia mi się humor. Dla mężczyzn niewyobrażalne jest spędzanie tak wiele czasu w łazience.

Dla  mojego faceta też to było dziwne, do momentu aż nie przekonał się sam, jak bardzo przydatne i zdrowe są gorące, długie kąpiele na dodatek w towarzystwie swojej żony. Długo nie dał się przekonać na taką kąpiel, jednak w dniu zakochanych nie był w stanie mi odmówić, kiedy zobaczył tak romantyczny nastrój w tym intymnym pomieszczeniu. Od tego momentu, co prawda rzadziej niż ja, ale też potrafi zafundować sobie taką relaksacyjną kąpiel.

Tagi: ,

Podobne

Nie ma nic lepszego jak zdobycie wiedzy poprzez własne doświadczenie, poczucie czegoś na własnej skórze – jak to mówią: spróbuj, a przekonasz się sam. I muszę przyznać, że jest to święta prawda. Ale zacznę może od początku. Otóż byłam wychowana w rodzinie tradycyjnej, gdzie zarówno moi dziadkowie jak i moi rodzice wspólne mieszkanie rozpoczęli dopiero po ślubie. Również we mnie próbowano początkowo wpoić taki zwyczaj. Jednak bunt młodzieńczy zwyciężył i przełamałam rodzinną tradycję z czego dziś jako młoda żona, bo zaledwie z miesięcznym stażem, jestem niebywale dumna i polecam z czystym sumieniem wszystkim parom, które zamierzają zawrzeć związek małżeński. Z obecnym dziś już mężem mieszkaliśmy od momentu narzeczeństwa, czyli około czternastu miesięcy przed ślubem.

Dzięki temu „dotarliśmy” się przez ten czas, poznaliśmy się dość dobrze i teraz już jako małżeństwo znamy swoje zachowania nie tylko w tych cudownych i kolorowych chwilach, ale także kiedy mamy swoje gorsze dni. Po prostu oswoiliśmy się i poznaliśmy swoje wady i zalety, które towarzyszą nam w życiu codziennym. Ponadto ja, jako przyszła żona, gospodyni domu mogłam stopniowo oswajać się z czekającymi na mnie obowiązkami takimi jak utrzymanie domu w czystości, praniem, gotowaniem. Miałam na przyzwyczajenie się do tego ponad rok czasu, a dzięki temu obowiązki te nie spadły na mnie jak lawina po ślubie, lecz stopniowo sama według swoich możliwości brałam na siebie ciężar utrzymania domu. Dziś cieszę się z tego, a moi tradycyjni rodzice zmienili podejście do wspólnego mieszkania przed ślubem.