Wnętrza domu

jak bajecznie mieszkać




Co to w ogóle jest mieszkanie?

Nie ma chyba na całym jakże olbrzymim globie osoby, która nie chciałaby mieć mieszkania, swojego własnego mieszkania, do którego zawsze może wrócić po ciężkim dniu w pracy, szkole czy też po zajęciach na uczelni i w spokoju odpocząć po całodziennym wysiłku. Każdy z nas chciałby je mieć, ale czy chociażby przez chwilę ktoś z czytających ten artykuł zastanawiał się co to takiego jest w ogóle to mieszkanie? No właśnie, chyba niewiele jest takich osób. Najprościej rzecz ujmując można rzec, że owe mieszkanie to po prostu cztery kąty, które będą dla nas oazą spokoju, wyciszenia i miejscem schronienia nawet przed najdrobniejszym niebezpieczeństwem.

To miejsce, w którym każdy z nas będzie czuł i czuje się – rzecz jasna – najbezpieczniej. Dla wyraźniejszego nakreślenia tematu weźmy za przykład małe dzieci bawiące się na przykład w piaskownicy bądź na placu zabaw – w miejscu gdzie jest większa ilość dzieci. Kiedy dziecko czuje się niechciane, inni rówieśnicy mu dokuczają, zabierają zabawki – kiedy po prostu czuje się zagrożone i jest mu źle, zabiera swoje rzeczy i wraca do swojego mieszkania. Dlaczego? Otóż odpowiedź jest banalnie prosta – bo w swoim mieszkaniu czuje się najbezpieczniej i doskonale zdaje sobie sprawę nawet taki maluch, że tam nie dosięgnie go żadne społeczne zło. Prawdziwe jest jednak powiedzenie, które często używamy: „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” – w swoim domu czy też w swoim mieszkaniu oczywiście jest najlepiej, podobnie zresztą jest z powiedzeniem: ciasny, ale własny kąt.

Mieszkanie

W dzisiejszych czasach wielu szczególnie młodych ludzi decyduje się na wynajem mieszkania w centrum miasta. Wynika to często z emigracji młodzieży do miast w celu znalezienia pracy, o którą zdecydowanie prościej aniżeli na wsiach. Podobnie jest w przypadku osób podejmujących dalszą naukę w miastach, gdzie znajdują się renomowane uczelnie. Mam na myśli Wrocław i Uniwersytet Wrocławski, Łódź i Uniwersytet Łódzki czy też Kraków i Uniwersytet Jagielloński. Niejednokrotnie zdarzyło się już, że osoby studiujące początkowo wynajmowały mieszkanie, po skończeniu studiów znalazły pracę w tym mieście i zdecydowały się na zakup mieszkania. Dlaczego pozostały w mieście i mieszkają w mieszkaniu, a nie wróciły w swoje rodzinne strony? Po pierwsze na pewno dlatego, że w mieście mają dość dobrą pracę i wystarczające zarobki, a po drugie być może przez lata studiów przyzwyczaiły się do luksusu mieszkania w mieszkaniu.

Zastanawiacie się pewnie jaki luksus mam na myśli? Ano chociażby taki jak zdecydowanie mniej obowiązków niż w domu. Wracając po pracy do mieszkania nie muszą martwić się o palenie w piecu, bo mają elektryczne czy gazowe ogrzewanie, które pozwala im utrzymać stale jednakową temperaturę w mieszkaniu. Podobnie jest w ciepłą wodą – kiedy tylko chcą mogą wziąć kąpiel, bo woda jest bez przerwy ciepła, a w domu musiały ją jakiś czas wcześniej podgrzewać. Zimą nie muszą martwić się o odśnieżanie podwórek, a latem o koszenie trawy, bo dbają o to za nich odpowiednie służby. Między innymi taki luksus miałam namyśli, jednak za ten luksus trzeba zapłacić.

Dom

Obecnie coraz więcej ustabilizowanych życiowo osób decyduje się na kupno działki budowlanej z dala od miejskiego hałasu i wybudowanie na niej swojego domu. Znudzeni gwarem i miejskim hałasem pragną wreszcie zamieszkać w spokojnej miejscowości i jak tłumaczą mieć wreszcie coś swojego na starość. Zamiast płacić czynsz wolą zapłacić podatek od nieruchomości i cieszyć się błogim spokojem. Warto jednak podkreślić w tym miejscu, że utrzymanie domu nie należy do tak prostych zadań jak mogłoby się wielu wydawać. Otóż mając swój dom trzeba zadbać o wiele rzeczy i wszystko trzymać dobrze w rękach. Oprócz podstawowych opłat za prąd, gaz, wodę musimy odpowiednio rozplanować swój domowy budżet, aby zimą nie zabrakło na opał, bo przecież sami musimy dbać o ciepło w domu.

No chyba, że miejscowość, w której mieszkamy jest tak dobrze rozwinięta, że możliwe jest podpięcie gazu sieciowego, a co za tym idzie jesteśmy zwolnieni zakupu opału na zimę. Możemy się w niego ewentualnie zaopatrzyć, jeśli posiadamy w domu kominek i chcemy sobie „podgrzać” nie tylko temperaturę, ale i atmosferę w swoim domu. Zimą musimy pamiętać o tym, że zanim zdecydujemy się gdzieś wybrać powinniśmy najpierw sprawdzić, czy wyjechanie samochodem z garażu jest możliwe. W przeciwnym razie jesteśmy zdani sami na siebie i własne siły – należy zakasać rękawy, chwycić łopatę do odśnieżania i wziąć się do pracy. Latem z kolei musimy zadbać o to, by trawa nie kuła nas po nogach, dlatego nieodłącznym sprzętem w naszym gospodarstwie będzie kosiarka.

Symbioza w wielopokoleniowej rodzinie

W tymże artykule postaram się Państwu wytłumaczyć i pomóc jak w zgodzie żyć na jednym podwórku z dwoma pokoleniami. Nie będę tutaj udzielać jakichś książkowych porad, bo one tak naprawdę nijak mają się do rzeczywistości. Chcę przekazać Wam wiedzę, którą zdobyłam sama, bo mieszkamy z mężem pod jednym dachem z moimi rodzicami, a na jednym podwórku z babcią – różnica poglądów jest więc znaczna, ale mimo wszystko jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić bez większego problemu. Owszem zdarzają się chwile bezsilności, momenty, w których nerwy wiszą na włosku, ale wspólnie z mężem uspakajamy się nawzajem, bądź wychodzimy z domu, aby miło spędzić czas we dwoje, a po powrocie domowa atmosfera jest już w normie. Ważne jest jednak w rodzinie wielopokoleniowej wspólne poszanowanie i pomoc.

Na przykład jeżeli mąż jedzie na zakupy pyta zarówno mamę jak i babcię, czy czegoś nie potrzebują zakupów, z kolei mama gotując niedzielny obiad zaprasza nas na niego. A w zamian za to, że rodzice dokonują zakupów spożywczych i dzielą się nimi z nami, ja gotuję im i serwuję tuż po przyjściu z pracy gorące i smaczne główne danie dnia. Podobnie jest na przykład, jeśli chodzi o sprzątanie, kiedy sprząta swoje piętro nie robi mi różnicy i nie sprawia większego wysiłku odkurzenie także pomieszczeń zajmowanych przez rodziców, a kiedy ja myję okna w całym domu, to mama również w całym domu wiesza firanki. Tak mniej więcej wygląda pomoc w rodzinie, jest to podstawą do życia w zgodzie i nie darcia ze sobą kotów.

Założenie rodziny

W dzisiejszych czasach, w dobie kryzysu coraz mniej młodych osób decyduje się na zawarcie związku małżeńskiego, a co za tym idzie na założenie rodziny. Młodzi ludzie dzisiaj stawiają zdecydowanie bardziej na edukację, karierę zawodową aniżeli na zakładanie rodziny. Owszem, pozostają w stosunkach partnerskich, ale statystyki pokazują, że są to jednak nieformalne związki. Zazwyczaj pary wynajmują wspólnie mieszkanie i żyją razem nawet bez ślubu cywilnego, czemu oczywiście Kościół mówi zdecydowane – nie! Jeśli przyjrzymy się bliżej z kolei kwestii wydawania na świat potomstwa, zauważymy, że w naszym kraju – choć nie tylko, wciąż utrzymuje się zjawisko niżu demograficznego, a co za tym idzie mamy poprzez to do czynienia ze starzejącym się społeczeństwem.

Rzeczą oczywistą jest, że jeśli dwoje młodych ludzi zdecyduje się na potomstwo, wiązać się to będzie z wieloma wyrzeczeniami, rezygnacją z pracy, z poświęceniem zdecydowanie mniejszej ilości czasu sobie. Przecież nie ulega wątpliwości, że ludzie są z natury egoistami, a poświęcenie największej uwagi maluchowi powoduje, że mamy mniej czasu dla siebie, co wśród wielu budzi niechęć do dzieci. Warto jednak spojrzeć na tą kwestię z innej strony, mianowicie, czy jeśli powołamy na świat potomstwo będąc w wieku średnim, będziemy mieli na tyle siły, aby biegać za nim, bawić się z dzieciakiem i nawiązać dobry kontakt z maleństwem? Nie bądźcie egoistami! Spójrzcie na dobro Waszego maleństwa, a nie tylko na samych siebie. Wasza pociecha także chciałaby mieć młodych, w kwiecie wieku rodziców.

« Poprzednie wpisy

Podobne

Jak już niejednokrotnie wspominałam, rozpoczęliśmy remont naszego mieszkania. Na początku mieliśmy zamiar pozmieniać wszystko od A do Z. Chcieliśmy całe mieszkanie urządzić sobie w nowoczesnym i modnym stylu. Okazało się jedna, że czeka nas tyle pracy, tyle poświęcenia i tak naprawdę wytrwałości – co tutaj dużo mówić w bałaganie, że w tym sezonie odpuściliśmy sobie generalny remont łazienki, co zresztą wzbudziło delikatny gniew mojego mężczyzny. Dlaczego? Otóż mój ukochany przyzwyczajony był do kąpieli pod prysznicem, a w naszej już łazience znajdowała się wanna, która nie miała zbyt dużych gabarytów. Wymagający mężczyzna po prostu nie wyobrażał sobie kąpieli w wannie, nic zresztą dziwnego, bo wanna nijak się miała do jego prawie dwumetrowego wzrostu.

Zdaję sobie sprawę, że kąpiel w tej małej wannie nie była dla niego przyjemna, nie była także chwilą relaksu i odprężenia, ale po prostu męczarnią. Ale niestety – ja zgodziłam się na tak wiele jego zachcianek telewizyjnych, a on zgodził się na pozostanie póki co przy dotychczasowej małej wannie w łazience. Zresztą nie cierpiał zbyt długo, bo rodzice w swojej łazience na dole posiadali brodzik z prysznicem, a ich kochany i jedyny zięć potrafił się tak sprytnie ich podpytać, że na dobrą sprawę kąpał się u nich pod prysznicem. Nawet tuż po powrocie z pracy, nie wchodził do nas do góry, tylko zbierał zakręt bezpośrednio do łazienki u rodziców, brał szybki prysznic i dopiero przychodził do nas na górę. Teoretycznie zawarliśmy kompromis, ale praktycznie mąż nie poświęcił się dla mnie, bo i tak miał to na czym najbardziej mu zależało, czyli cały zestaw telewizyjny oraz kąpiele pod prysznicem.