Wnętrza domu

jak bajecznie mieszkać




Plusy wspólnego mieszkania przed ślubem

Nie ma nic lepszego jak zdobycie wiedzy poprzez własne doświadczenie, poczucie czegoś na własnej skórze – jak to mówią: spróbuj, a przekonasz się sam. I muszę przyznać, że jest to święta prawda. Ale zacznę może od początku. Otóż byłam wychowana w rodzinie tradycyjnej, gdzie zarówno moi dziadkowie jak i moi rodzice wspólne mieszkanie rozpoczęli dopiero po ślubie. Również we mnie próbowano początkowo wpoić taki zwyczaj. Jednak bunt młodzieńczy zwyciężył i przełamałam rodzinną tradycję z czego dziś jako młoda żona, bo zaledwie z miesięcznym stażem, jestem niebywale dumna i polecam z czystym sumieniem wszystkim parom, które zamierzają zawrzeć związek małżeński. Z obecnym dziś już mężem mieszkaliśmy od momentu narzeczeństwa, czyli około czternastu miesięcy przed ślubem.

Dzięki temu „dotarliśmy” się przez ten czas, poznaliśmy się dość dobrze i teraz już jako małżeństwo znamy swoje zachowania nie tylko w tych cudownych i kolorowych chwilach, ale także kiedy mamy swoje gorsze dni. Po prostu oswoiliśmy się i poznaliśmy swoje wady i zalety, które towarzyszą nam w życiu codziennym. Ponadto ja, jako przyszła żona, gospodyni domu mogłam stopniowo oswajać się z czekającymi na mnie obowiązkami takimi jak utrzymanie domu w czystości, praniem, gotowaniem. Miałam na przyzwyczajenie się do tego ponad rok czasu, a dzięki temu obowiązki te nie spadły na mnie jak lawina po ślubie, lecz stopniowo sama według swoich możliwości brałam na siebie ciężar utrzymania domu. Dziś cieszę się z tego, a moi tradycyjni rodzice zmienili podejście do wspólnego mieszkania przed ślubem.

Planowanie budżetu rodzinnego

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że należę do osób nie chytrych i skąpych, ale oszczędnych. Uważam, że pieniądze szczęścia nie dają, ale na pewno powodują, że człowiek śpi spokojniej mając świadomość większego bądź mniejszego zaplecza finansowego. W moim przekonaniu każda rodzina powinna mieć odłożone jakąś sumę pieniędzy, której nie będzie ruszać – powinna posiadać pieniądze odłożone – jak to się mówi „na czarną godzinę”. Zastanawiacie się pewnie, że niemożliwe jest, że taka sentencja płynie od kobiety, bo właśnie kobieta jest autorką tegoż artykułu. Otóż nic bardziej mylnego. Piszę to z pełnym przekonaniem. Zostałam wychowana w rodzinie, w której raczej się nie przelewało i kokosów nie było, mimo tego, że byłam i jestem jedynaczką w dzieciństwie nie miałam wszystkiego.

Rodzice zawsze wpajali we mnie oszczędność i może właśnie dzięki temu, teraz, kiedy sama jestem gospodynią domu i mąż na koniec każdego miesiąca oddaje mi pensję, tak dobrze potrafię ją rozdysponować. Może wydawać się to nieco dziwne, ale na początku każdego miesiąca wypisuję sobie czekające nas opłaty, które zresztą zawsze reguluję we wskazanym terminie, dzięki czemu wiem ile pieniędzy nam zostanie do rozdysponowania. Zawsze udaje mi się tak nimi dysponować, że mamy wszystko czego zapragnie skonsumować nasz żołądek, mamy to do ubrania, co spodobało się naszym oczom, pozwalamy sobie na wieczorne chwile relaksu udając się do kina czy na kręgle, a ponadto jesteśmy spokojni, bo zawsze jakieś zaplecze finansowe posiadamy.

A co z naszą łazienką?

Jak już niejednokrotnie wspominałam, rozpoczęliśmy remont naszego mieszkania. Na początku mieliśmy zamiar pozmieniać wszystko od A do Z. Chcieliśmy całe mieszkanie urządzić sobie w nowoczesnym i modnym stylu. Okazało się jedna, że czeka nas tyle pracy, tyle poświęcenia i tak naprawdę wytrwałości – co tutaj dużo mówić w bałaganie, że w tym sezonie odpuściliśmy sobie generalny remont łazienki, co zresztą wzbudziło delikatny gniew mojego mężczyzny. Dlaczego? Otóż mój ukochany przyzwyczajony był do kąpieli pod prysznicem, a w naszej już łazience znajdowała się wanna, która nie miała zbyt dużych gabarytów. Wymagający mężczyzna po prostu nie wyobrażał sobie kąpieli w wannie, nic zresztą dziwnego, bo wanna nijak się miała do jego prawie dwumetrowego wzrostu.

Zdaję sobie sprawę, że kąpiel w tej małej wannie nie była dla niego przyjemna, nie była także chwilą relaksu i odprężenia, ale po prostu męczarnią. Ale niestety – ja zgodziłam się na tak wiele jego zachcianek telewizyjnych, a on zgodził się na pozostanie póki co przy dotychczasowej małej wannie w łazience. Zresztą nie cierpiał zbyt długo, bo rodzice w swojej łazience na dole posiadali brodzik z prysznicem, a ich kochany i jedyny zięć potrafił się tak sprytnie ich podpytać, że na dobrą sprawę kąpał się u nich pod prysznicem. Nawet tuż po powrocie z pracy, nie wchodził do nas do góry, tylko zbierał zakręt bezpośrednio do łazienki u rodziców, brał szybki prysznic i dopiero przychodził do nas na górę. Teoretycznie zawarliśmy kompromis, ale praktycznie mąż nie poświęcił się dla mnie, bo i tak miał to na czym najbardziej mu zależało, czyli cały zestaw telewizyjny oraz kąpiele pod prysznicem.

Odpowiedni materac to gwarancja doskonałego snu

Zawsze wyprowadzało mnie z równowagi, kiedy słyszałam, że ktoś jest świetnie wyspany i wypoczęty. Dostawałam wręcz białej gorączki słysząc takie słowa. Budzi to Wasze zdziwienie? Niestety tak było. Odkąd tylko pamiętam miałam po prostu pecha, aby trafić na odpowiednie dla siebie łóżko. W sklepie wydawało się wspaniałe, wygodne i jakby specjalnie pode mnie szyte, oczywiście decydowałam się na zakup takiego łóżka, ale po kilku przespanych na nim nocach okazywało się coś zupełnie innego, że wcale nie jest ono takie wspaniałe jak się na początku wydawało. I po kilku miesiącach mając nadzieję, że się przyzwyczaję do łóżka, ponownie zmierzałam do różnych sklepów meblowych w celu poszukiwania odpowiedniego łóżka dla siebie.

Któregoś weekendu wybraliśmy się z mężem nad morze, a z racji tego, że pojechaliśmy tam na jeden dzień, nocleg zarezerwowaliśmy sobie w hotelu. I to właśnie dzięki temu hotelowi trafiłam na rewelacyjne łóżko, prawda jest taka, że nie chodziło o łóżko, tylko o odpowiedni materac. Podpatrzyliśmy nazwę firmy produkującej te materace, spisaliśmy numer telefonu i zamówiliśmy sobie u nich ten niesamowicie wygodny materac. Teraz z czystym sumieniem mogę przyznać, że wreszcie wiem, co to znaczy być wypoczętymi wyspanym, a przy tym nie narzekam już na nękające mnie od dawna bóle kręgosłupa. A co najważniejsze? Rozmowa wspaniałym śnie nie wyprowadza mnie już z równowagi – wręcz przeciwnie – chętnie włączam się do intensywnej dyskusji.

Młode małżeństwo planuje potomstwo

Wśród młodych ludzi możemy dzisiaj wyróżnić tak na dobrą sprawę dwie grupy, mianowicie młode, a często nawet bardzo młode mamy, którym dziecko przytrafiło się zupełnie przypadkowo, ale które podjęły rozsądną decyzję w tej sytuacji i nie poddały się aborcji mimo swojego młodego wieku i często nienajlepszej sytuacji materialnej. Z kolei druga grupa osób to młode małżeństwa, które w pełni świadomie ułożyły sobie swoje życie i dbając o przyszłość swoich potomków wszystko przed ich przyjściem na świat chcą mieć zaplanowane i odpowiednio poukładane. Jest to nie da się ukryć, najlepsze rozwiązanie, najbardziej przemyślane i z całą pewnością dojrzałe. Przecież tak powinno być: skończenie szkoły, aby w miarę mieć ustabilizowaną przyszłą sytuację na rynku pracy i wiedzieć w jakiej dziedzinie rozglądać się za pracą, następnie zawarcie związku małżeńskiego, czego efektem będzie podróż poślubna i cały miodowy miesiąc.

Muszę w tym miejscu wtrącić, że jest to chyba najwspanialszy okres we wspólnym życiu. Kolejnym etapem jest urządzenie sobie mieszkania, tych swoich własnych czterech kątów, które będą naszą osobistą oazą spokoju. Powinniśmy sobie urządzić to mieszkanie według swoich potrzeb i według własnego uznania. Dopiero po nacieszeniu się sobą, powrocie z wakacji, błogim odpoczynku oraz wyremontowaniu mieszkania możemy z czystym sumieniem zacząć starać się o potomstwo. Będzie to najlepszą i najbardziej dojrzałą decyzją a dziecko będzie prawdziwym owocem miłości.

« Poprzednie wpisy Następne wpisy »

Podobne

W tymże artykule postaram się Państwu wytłumaczyć i pomóc jak w zgodzie żyć na jednym podwórku z dwoma pokoleniami. Nie będę tutaj udzielać jakichś książkowych porad, bo one tak naprawdę nijak mają się do rzeczywistości. Chcę przekazać Wam wiedzę, którą zdobyłam sama, bo mieszkamy z mężem pod jednym dachem z moimi rodzicami, a na jednym podwórku z babcią – różnica poglądów jest więc znaczna, ale mimo wszystko jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić bez większego problemu. Owszem zdarzają się chwile bezsilności, momenty, w których nerwy wiszą na włosku, ale wspólnie z mężem uspakajamy się nawzajem, bądź wychodzimy z domu, aby miło spędzić czas we dwoje, a po powrocie domowa atmosfera jest już w normie. Ważne jest jednak w rodzinie wielopokoleniowej wspólne poszanowanie i pomoc.

Na przykład jeżeli mąż jedzie na zakupy pyta zarówno mamę jak i babcię, czy czegoś nie potrzebują zakupów, z kolei mama gotując niedzielny obiad zaprasza nas na niego. A w zamian za to, że rodzice dokonują zakupów spożywczych i dzielą się nimi z nami, ja gotuję im i serwuję tuż po przyjściu z pracy gorące i smaczne główne danie dnia. Podobnie jest na przykład, jeśli chodzi o sprzątanie, kiedy sprząta swoje piętro nie robi mi różnicy i nie sprawia większego wysiłku odkurzenie także pomieszczeń zajmowanych przez rodziców, a kiedy ja myję okna w całym domu, to mama również w całym domu wiesza firanki. Tak mniej więcej wygląda pomoc w rodzinie, jest to podstawą do życia w zgodzie i nie darcia ze sobą kotów.