W dzisiejszych czasach, w dobie kryzysu coraz mniej młodych osób decyduje się na zawarcie związku małżeńskiego, a co za tym idzie na założenie rodziny. Młodzi ludzie dzisiaj stawiają zdecydowanie bardziej na edukację, karierę zawodową aniżeli na zakładanie rodziny. Owszem, pozostają w stosunkach partnerskich, ale statystyki pokazują, że są to jednak nieformalne związki. Zazwyczaj pary wynajmują wspólnie mieszkanie i żyją razem nawet bez ślubu cywilnego, czemu oczywiście Kościół mówi zdecydowane – nie! Jeśli przyjrzymy się bliżej z kolei kwestii wydawania na świat potomstwa, zauważymy, że w naszym kraju – choć nie tylko, wciąż utrzymuje się zjawisko niżu demograficznego, a co za tym idzie mamy poprzez to do czynienia ze starzejącym się społeczeństwem.
Rzeczą oczywistą jest, że jeśli dwoje młodych ludzi zdecyduje się na potomstwo, wiązać się to będzie z wieloma wyrzeczeniami, rezygnacją z pracy, z poświęceniem zdecydowanie mniejszej ilości czasu sobie. Przecież nie ulega wątpliwości, że ludzie są z natury egoistami, a poświęcenie największej uwagi maluchowi powoduje, że mamy mniej czasu dla siebie, co wśród wielu budzi niechęć do dzieci. Warto jednak spojrzeć na tą kwestię z innej strony, mianowicie, czy jeśli powołamy na świat potomstwo będąc w wieku średnim, będziemy mieli na tyle siły, aby biegać za nim, bawić się z dzieciakiem i nawiązać dobry kontakt z maleństwem? Nie bądźcie egoistami! Spójrzcie na dobro Waszego maleństwa, a nie tylko na samych siebie. Wasza pociecha także chciałaby mieć młodych, w kwiecie wieku rodziców.
Tagi:
mieszkanie,
rodzina
Podobne
Jak już niejednokrotnie wspominałam, rozpoczęliśmy remont naszego mieszkania. Na początku mieliśmy zamiar pozmieniać wszystko od A do Z. Chcieliśmy całe mieszkanie urządzić sobie w nowoczesnym i modnym stylu. Okazało się jedna, że czeka nas tyle pracy, tyle poświęcenia i tak naprawdę wytrwałości – co tutaj dużo mówić w bałaganie, że w tym sezonie odpuściliśmy sobie generalny remont łazienki, co zresztą wzbudziło delikatny gniew mojego mężczyzny. Dlaczego? Otóż mój ukochany przyzwyczajony był do kąpieli pod prysznicem, a w naszej już łazience znajdowała się wanna, która nie miała zbyt dużych gabarytów. Wymagający mężczyzna po prostu nie wyobrażał sobie kąpieli w wannie, nic zresztą dziwnego, bo wanna nijak się miała do jego prawie dwumetrowego wzrostu.
Zdaję sobie sprawę, że kąpiel w tej małej wannie nie była dla niego przyjemna, nie była także chwilą relaksu i odprężenia, ale po prostu męczarnią. Ale niestety – ja zgodziłam się na tak wiele jego zachcianek telewizyjnych, a on zgodził się na pozostanie póki co przy dotychczasowej małej wannie w łazience. Zresztą nie cierpiał zbyt długo, bo rodzice w swojej łazience na dole posiadali brodzik z prysznicem, a ich kochany i jedyny zięć potrafił się tak sprytnie ich podpytać, że na dobrą sprawę kąpał się u nich pod prysznicem. Nawet tuż po powrocie z pracy, nie wchodził do nas do góry, tylko zbierał zakręt bezpośrednio do łazienki u rodziców, brał szybki prysznic i dopiero przychodził do nas na górę. Teoretycznie zawarliśmy kompromis, ale praktycznie mąż nie poświęcił się dla mnie, bo i tak miał to na czym najbardziej mu zależało, czyli cały zestaw telewizyjny oraz kąpiele pod prysznicem.